piątek, 30 września 2011

Wielka Sowa podejście drugie

Wielka Sowa podczas wrześniowego urlopu została przez nas zdobyta po raz drugi. Tym razem wybraliśmy Główny Szlak Sudecki prowadzący z Przełęczy Sokolej wprost na najwyższy szczyt Gór Sowich. Co ciekawe, tą trasa po raz pierwszy wchodziliśmy na Wielką Sowę i przyznaję, że okazała się być ona bardzo przyjemną.

  Z Przełęczy Sokolej do Orła

 Schronisko Orzeł

Do Przełęczy Sokolej dojechaliśmy automobilem. Z zaparkowaniem problemów nie ma. Można znaleźć miejsce na poboczu, płatnym parkingu tuż obok wejścia na szlak, a nawet, jeśli jesteśmy już wyjątkowo leniwi, wjechać pod Schronisko Orzeł i tam zostawić samochód. Każdy wybierze coś dla siebie. My zostawiliśmy auto już w Sokolcu i ruszyliśmy czerwonym szlakiem z samego dołu Przełęczy Sokolej. Droga wiedzie pod górę praktycznie od pierwszego kroku. Po kilku metrach mija się pierwsze zabudowania - knajpę pod Sową. Kilka metrów wyżej znajduje się Schronisko Orzeł. Za nim czerwony szlak wiedzie praktycznie cały czas przez las. Po kilkunastu minutach spokojniejszego już marszu (droga staje się bowiem zdecydowanie łagodniejsza) docieramy do dziewiętnastowiecznego Schroniska Sowa, które jest już położone na 900 m. p. p. m. Schronisko tak z zewnątrz, jak i z wewnątrz prezentuje się bardzo klimatycznie. I co przyjemne można w nim wypić bromovskiego Opata. Poniżej schroniska, tuż przy zielonym szlaku, prowadzącym do Sokolca, znajdują się stare zabudowania - pozostałości po Osadzie Sowa (Euldörfel). 

 Schronisko Sowa

 Pozostałosci po Euldörfel

Później już tylko spacerowym krokiem zdobywamy Wielką Sową. Przebycie tej części czerwonego szlaku od początku do końca jest niezwykle przyjemne i niezbyt wymagające. Jedyne co należy czynić to czerpać przyjemność ze spaceru. W sumie w połowie drogi żałowałam, że nigdy wcześniej nie poznałam tej drogi. 

Na Wielkiej Sowie postanowiliśmy nie wracać tę samą trasą. Padło więc na szlak czerwony prowadzący do Koziego Siodła. Ponownie szło się niezwykle przyjemnie. Duża część trasy prowadziła płaskimi odcinkami, dopiero ostatni odcinek prowadzący do samej Przełęczy Kozie Siodło prowadził mniej lub bardziej ostro w dół. Sama Przełęcz okazała się całkiem obszernym, płaskim terenem z węzłem szlaków - czerwony prowadził na Kozią Równie i dalej do Przełęczy Jugowskiej i na Kalenicę, zielony do Ludwikowic Kłodzkich i zółty do Schroniska Sowa. My obraliśmy ten ostatni, by znaleźć się na powrót   znaleźć się na Głównym Szlaku Sudeckim prowadzącym do Przełęczy Sokolej. Droga pod naszymi nogami głownie układała się w miarę płasko, choć trafiło się kilka podejść. Nic w tym jednak dziwnego, różnica wysokości między Kozim Siodłem, a Schroniskiem Sowa nie jest wcale duża. 

 Urokliwy punkt czerpania wody tuż za Kozim Siodłem

Sama wędrówka trwała ok pół godzinki. Po powrocie na czerwony szlak, w ciągu około 20 minut znaleźliśmy się przy samochodzie na Przełęczy Sokolej. 

 Sysunia i to z koleżanką

Musze przyznać, że wycieczka bardzo przyjemna, nie wymagająca jakiejś wyjątkowej sprawności fizycznej. Idealnie sprawdzi się na weekendowy, kilkugodzinny, spacerowy wypad.

Punktacja GOT
Przełęcz Sokola - Wielka Sowa - Kozie Siodło - Schronisko Sowa - Przełęcz Sokola - ogólna liczba punktów - 12

Przełęcz Sokola - Wielka Sowa (6 pkt)
Wielka Sowa - Kozie Siodło (2 pkt)
Kozie Siodło - Schronisko Sowa (2,2 km - 2 pkt)
Schronisko Sowa - Przełęcz Sokola (1,8 km - 2 km)

wtorek, 27 września 2011

Wielka Sowa podejście pierwsze

Pierwotny plan był taki - z Walimia ruszamy żółtym szlakiem przez Małą Sowę, zdobywamy najwyższy szczyt Gór Sowich i niebieskim schodzimy na przełęcz Walimską. Taki był plan, ale że wyszło jak zawsze, bo ze mnie marny organizator, wycieczka przebiegła zupełnie inaczej. Nie znaczy to wcale, że była nieudana - wręcz przeciwnie.

Widok na Wielką Sowę z drogi prowadzącej z Jugowic Górnych do Walimia

W Walimiu próbowaliśmy znaleźć żółty szlak, którym po raz pierwszy zdobywałam Wielką Sowę. Niestety nie udało się. Przeszliśmy ulica Kościuszki obok starych zakładów tekstylnych - obecnie w ruinie i tym sposobem znaleźliśmy się na szlaku niebieskim (niestety oznakowania były niewidoczne, szliśmy więc według wskazówek miłego autochtona i własnych wewnętrznych kompasów wspomaganych mapą). Z Kościuszki skręciliśmy więc w ulicę Słowackiego, która ostro pięła się w górę. Przy dużych serpentynach znowu wkroczyliśmy na drogę główną, która już mniej lub bardziej prosto zaprowadziła nas na Przełęcz Walimską. Mogliśmy odetchnąć, miejsko-drogowy odcinek był już za nami. Teraz tylko leśne ostępy i niezakłócone niczym podziwianie krajobrazów.


Walimskie zakłady
 Są takie samotne drzewa

Na sam szczyt szlak jest już dobrze oznakowany (niebieski), trudno więc z niego zboczyć. Dojście na szczyt zajmuje około 40 minut jeśli wyłącznie się maszeruje. To jednak jest trudne, ponieważ od tej strony Wielkiej Sowy rozpościera się piękny widok. Masyw Ślęży, Góry Wałbrzyskie i w tle Karkonosze reprezentowane przez majestatyczną Śnieżkę. Naprawdę piękne. Nie mogliśmy się więc powstrzymać od podziwiania krajobrazu i robienia zdjęć. Wejście na szczyt zajęło nam więc więcej czasu, ale że wędrujemy dla przyjemności, to ten...

      A droga długa jest...
A w tle Góry Wałbrzyskie

Wrześniową porą Wielka Sowa nie jest aż tak tłumnie oblegana. Było więc miło i spokojnie. Krótki popas, kilka fotek - niestety nie z wieży, bo Klopsowi jakoś się nie chciało - i zejście szlakiem, którym mieliśmy wchodzić.  Żółty szlak początkowo prowadzi tak samo jak niebieski. Po jakiś 10 minutach wędrówki rozdziela się by prowadzić stromo w dół. Nie ma żadnych zmian, żółty szlak prowadzi bowiem wprost do Walimia. I co zabawne droga okazała się dużo mniej malownicza niż szlak niebieski, ucieszyła nas więc ta  pomyłka szlakowa. Praktycznie do samego Walimia wędrowaliśmy w lesie, widoków zero, droga kamienista. Mimo to szło się przyjemnie, a i kilka grzybów znalazło się w siateczce.


 Wzburzone łany traw
Sowiogórska wieża
 Punktacja GOT

Walim - Wielka Sowa - Walim - ogólna liczba punktów -14


Walim - Przełęcz Walimska (5 pkt)
Przełęcz Walimska - Wielka Sowa (5 pkt)
Wielka Sowa - Walim (4 pkt)

niedziela, 4 września 2011

Chełmiec grupowo

Z ekipą z pracy wycieczkę na Chełmiec planowaliśmy od roku. Wreszcie się udało, szczyt zdobywaliśmy częściowo trasą nie znaną przez nikogo z obecnych - oczywiście z wyłączeniem naszego przewodnika. Niestety, nad pracową wyprawą na Chełmiec zawisło jakieś fatum i w prawdzie wycieczka się udała, ale chwilę po niej nasz komputer postanowił się zbuntować. Zdjęcia zostały więc uwiezione na twardym dysku i mam nadzieję, że zostaną odzyskane, nie mam jednak zielonego pojęcia, kiedy to nastąpi. Postanowiłam więc więcej nie czekać i pokrótce opisać trasę naszej małej wyprawy.

Punkt zborny to ulica 1-go Maja w wałbrzyskiej dzielnicy Sobięcin, dokładniej na przystanku autobusowym na przeciwko budynku Wałbrzyskiej Wyższej Szkoły Zarządzania i Przedsiębiorczości. Ruszyliśmy w górę w poszukiwaniu ulicy Cmentarnej, która od 1-go Maja odbijała w prawo. Przemknęliśmy obok sióstr Niepokalanek i zostaliśmy zaciągnięci na sobięciński cmentarz, by nasz przewodnik mógł powiedzieć słów kilka o pomniku upamiętniającym największy wypadek górniczy. Później ruszyliśmy już polną drogą pod górę, przeszliśmy stare, nieistniejące torowisko - uprzednio podziwiając panoramę Wałbrzycha. Później ostro w dół  do Złotych wołów - jedna ze sztolni starych wałbrzyskich kopalń. Później ciągle w górę. Bardziej lub mniej ostro, ale nieustannie wspinaliśmy się całkiem szeroką drogą. Następnie odbiliśmy ostro w prawo by wspiąć się na Klepisko. Tam krótki popas i wysłuchanie historii o wyplewieniu ostatniego bastionu hitleryzmu - Polacy przybyli na tzw. ziemie odzyskane zburzyli Wieże Bismarcka na Klepisku, będące podobno ostoją faszyzmu.


Ten odcinek trasy jest niestety nieoznakowany,jednak mimo oznaczeń przy znajomości terenu da się odnaleźć właściwą drogę. My mogliśmy polegać na Krzysiu - super przewodniku i przodowniku.

Później trafiliśmy już na szlak prowadzący na Chełmiec z Boguszowa-Gorc, który prowadzi Górniczą Drogą Krzyżową. Na szczycie oczywiście nie obeszło się bez ogniska. A w dół? A w dół to już prosto na Konradów i do Szczawna-Zdroju niebieskim szlakiem.

Punktacja GOT

Sobięcin- Chełmiec- Szczawno-Zdrój - ogólna liczba punktów -13

Sobięcin- Chełmiec (8 pkt)
Chełmiec- Szczawno-Zdrój (5 pkt)