poniedziałek, 21 maja 2018

Historia zatoczyła koło

Mam wrażenie, że ciągle tu rozpoczynamy sezon. Wrzucam pierwszą wycieczkę. Obiecuję poprawę w systematyczności pisania. Gdzieś wychodzimy na krótki rajd i jednak motywacji brak, żeby choć wrzucić fotki. Taki urok. Nie będę się jednak kajać, nie będę nic obiecywać. Po prostu pokażę Wam nasz pierwszy tegoroczny wypad. I tak historia zatoczyła koło i nie tylko dlatego, że to znowu początek sezony, że znowu maj... Najważniejsze, że znowu Wielka Sowa. I nie uwierzycie, jak dużo się zmieniło na szczycie. Pojawiał się kaplica, rzeźba muflona i stragany z pamiątkami i jadłem i napitkiem zlokalizowane poza wieżą. I absolutnie mi to nie przeszkadza w sumie. Wiem, że żyjemy w świecie, w którym najważniejsza jest forsa i wszechobecny konsumpcjonizm... ale agregat brzęczący nieustannie w miejscu, gdzie powinno się w ciszy, lub przy darciu ryja przez ptaki, kontemplować piękno otaczającej przyrody, zdaje się jakoś nie być na swoim miejscu.

Koniec smęcenia, czas nacieszyć oko!

Pierwsze podejście - w tle Schronisko Orzeł.
Schronisko Sowa - przed 10:00 jeszcze zamknięte!


Takie tam korzonki na szlaku.

Wreszcie jest - muflon, kaplica, stragany, ale wieża najważniejsza - wiadomo!

Muflon całkiem świeżutki - postawiony na początku maja 2018.

Punktacja GOT:

UWAGA!
Po prawdzie wędrówkę zaczęliśmy od Agroturystyki Pod Przełęczą, ale punkty GOT podam od Przełęczy Sokolej, pod którą mnóstwo parkingów.  


Przełęcz Sokola - Wielka Sowa - Przełęcz Sokola  - ogólna liczba punktów - 9

rzełęcz Sokola - Wielka Sowa - 6 pkt
Wielka Sowa - Przełęcz Sokola - 3 pkt
 

niedziela, 2 lipca 2017

Przełomami Pełcznicy w rozpoczęcie sezonu

Tegoroczny sezon otwarty już prawie miesiąc temu. Oczywiście z czystego lenistwa i komputerowstrętu, który rozpanoszył się we mnie i siedzi wygodnie, notatka dopiero teraz. W sumie lepiej późno, niż wcale, tym bardziej patrząc na niemalże ogłuszającą ciszę panującą na blogu.
W tym roku jednak mam mocne postanowienie poprawy, by wprowadzić w życie blogowe odrobinę rutyny...

Majówkę uczciliśmy wycieczką w okolice Książa. Wyruszyliśmy ze Szczawna-Zdroju i ruszyliśmy niebieskim szlakiem, kierując się w stronę Wałbrzyskiego Podzamcza, by następnie wleźć w las i zaraz po przekroczeniu granicy Książańskiego Parku Krajobrazowego znaleźć się na Starym Książu.


Po krótkich oględzinach pod tytułem: a cóż to się zmieniło (pojawiły się barierki na tarasie widokowym) zmieniliśmy szlak na zielony i dziarskim krokiem ruszyliśmy po stromym zboczu w stronę Przełomów Pełcznicy. Miejsce piękne... w tym roku całkiem czyste, bo pamiętam, że pierwsza wyprawa w te okolice zniesmaczyła mnie ilością pływających w rzece śmieci (hańba Wam okrutne brudasy!).


Spokojny spacer wzdłuż Pełcznicy zakończyliśmy chwilą spędzoną w cieniu Cisa Bolko (kilkusetletniego drzewa, będącego pomnikiem przyrody) - niestety widać już na nim upływający czas. Później kolejna zmiana szlaku (tym razem obraliśmy czerwony), by podejść pod Zamek Książ.


Przez całą niemalże wyprawę nie byliśmy sami. Tu i ówdzie przeciskali się majowi turyści. Pod zamkiem jednak dopadły nas dzikie tłumy kroczące dziarsko do kas, by nacieszyć oko już XXIX Festiwalem Kwiatów. Posililiśmy się Langoszem (ukulany i wypieczony przez uroczych Kamratów z Południa), który przypomniał nam miły wypad do Pragi sprzed kilku lat i wśród powtarzających się stoisk (zauważyliśmy pewną prawidłowość... specjały litewskie, chałwa, wina, specjały litewskie, chałka wina...) uciekliśmy w Aleję Kasztanową, by uciec od tego pełnego zgiełku miejsca.

Wyprawę zwieńczyliśmy piwkiem i burgerami w Waldenburgerze. I muszę przyznać, ze było zacnie pod każdym względem.



Wyprawa bez urywania czegokolwiek. Kości jednak rozprostowane i pierwsze punkty na złotą odznakę GOT w tym roku zdobyte. A to najważniejsze!

Punkty GOT (S10) - całość 12 pkt
Szczawno Zdrój -  Szczawienko - 3 pkt
Szczawienko - Stary Książ         - 2 pkt
Stary Książ - Cis Bolko              - 3 pkt
Cis Bolko  - Zamek Książ           - 2 pkt 
Zamek Książ -  Szczawienko      - 2 pkt