sobota, 15 grudnia 2012

Pivovar Broumov

Brzydko się zrobiło. Jesień przyszła i rozpanoszyła się przynosząc słotę, chłody i szarości. Góry w taką niepewną pogodę to nie dla mnie. Zmarzluch ze mnie i marudzę lekko już przy 15 stopniach, a co dopiero przy 5. Niemniej jednak weekend jakoś trzeba było spożytkować. Zabraliśmy więc lekki balast w postaci panny J. i ruszyliśmy w stronę czeskiej granicy, na podbój browaru w Borumovie.  


Browar jest niewielki, przynajmniej porównując go do Tyskiego. Trzynastu uniwersalnych pracowników działa w zmianach tygodniowych - poniedziałek, wtorek warzenie, środa fermentacja, czwartek leżakowanie, piątek butelkowanie. A wiedzieć trzeba, że w browarze maszyn niewiele i sporo rzeczy robi się ręcznie, praca niełatwa, ale za to jaka ciekawa i nie monotonna, tym bardziej, że zimą browar wytwarza też swój słód (ale tylko jasny)- przesypywany łopatami, wożony wózkami.

Stara przybrowarna kaplica.
Niestety zdewastowana i zamknięta.
I stara gospoda. Niby czynna, ale podobno straszna speluna. 
Zwiedzanie obejmuje część produkcyjną browaru - pomieszczeniami, w których odbywają się poszczególne etapy produkcji piwa - prócz fermentowni. W każdym z nich przewodnik (właściciel browaru) opowiada nie tylko o technologii produkcji piwa, ale i okrasza przewodzenia historiami z życia. Przyznam, że formuła bardzo ciekawa, bo zupełnie pozbawiona sztuczności i sztywności czytania z kartki, czy wyuczenia się poszczególnych stacji na blachę.

A teraz to, co najważniejsze...














Słodownia


Butekownia.
A to warzelnia.
Kegi, kegi, wszędzie kegi.

A zaraz obok zbiorniki fermentacyjne-w niektórych piwko ładnie pracowało.

A na koniec jeszcze raz linia butelkowania.
Po zwiedzeniu wszystkich pracujących pomieszczeń browaru można prześledzić historie piwa i bromovskiego pivpovaru w salach muzeum. A tak już mnogość pokali, kufli i kufelków, butelek, podkładek, narzędzi niezbędnych przy produkcji złotego trunku i mnóstwa innych rzeczy. A później to, co Tygryski lubią najbardziej - degustacja. Niestety w naszym przypadku mogliśmy obejść się smakiem - wszak "Pijany kierowca, to wesoły morderca", więc pełna abstynencja musiała być zachowana. Niemniej jednak sporo butelek wynieśliśmy z przybrowarowego sklepiku. A muszę przyznać, że było w czym wybierać.

Jeśli chodzi o historię browaru zapraszamy na stronę Pivovar Broumow. I oczywiście gorąco polecamy zwiedzanie, spokojnie można umówić się mailowo lub telefonicznie, tak coby historię Browaru oraz opis wytwarzania złocistego trunku usłyszeć w naszym ojczystym języku. Bilet to jedynie 100 koron, z konsumpcją 150 - podobno browarów popróbować można rożnych, w ogólnej ilości 1 litra. 

czwartek, 15 listopada 2012

Fotorelacja z pracowego wyjazdu do Krakowa, 3-4.10.2012

Jako, że nadarzyła się okazja wyjazdu na dwa dni intensywnego zwiedzania Krakowa, bez wahania skorzystałem, tym bardziej, że z racji pracy w instytucji kultury, wstęp do wszelkiej maści muzeów mieliśmy darmowy (a to jednak naprawdę spora oszczędność).
W planie wycieczki znalazły się takie sztandarowe atrakcje jak Wawel, Fabryka Schindlera, Podziemia Rynku Głównego, Kościół Mariacki, dziedziniec Collegium Maius, Brama Floriańska, Barbakan. Pierwszego dnia wieczorem odwiedziliśmy też Teatr Stary uczestnicząc w sztuce Chłopcy (z naprawdę dobrą obsadą, dziwnie się człowiek czuje, gdy widzi twarze znane do tej pory głównie z ekrany telewizora).  
Myślę, że nie warto się rozpisywać o w/w atrakcjach, gdyż każdy poznał je na lekcjach historii już w szkole podstawowej. Tak więc wpis ten będzie jedynie poglądową fotorelacja, która niestety od strony jakości zdjęć pozostawia wiele do życzenia, ale cóż - pogoda nas nie rozpieszczała pierwszego dnia, drugiego na szczęście przeżyliśmy istny powrót lata.
Ale przejdźmy do konkretów:

Londyńska pogoda w Krakowie












Tylko co tam robi Qui-Gon Jinn?



  
















Mały czołg Grubera














 Prawdziwy Mercedes wśród maszyn do pisania













 Broń, dużo broni, jeszcze więcej broni. Szkoda że nie ma możliwości potrzymania, wszystko bezpiecznie za szybą.


Standardowy landszawcik z Krakowa














Kraków o zachodzie


 Polecam wszystkim gorąco, którzy nie byli od dłuższego czasu w krakowskich muzeach, ponieważ warto na własne oczy zobaczyć jak nowoczesne technologie (takie jak hologramy 3d, stoły multimedialne, wizualizacje) wkraczają w mury muzealne. Nowe możliwości jakie daje technologia otwarły drzwi do nowego wymiaru przedstawiania historii.