środa, 15 września 2010

Kościół, cmentarz i sowa.

Bielawa to miłe miasteczko. Pięknie położone, bo tuż pod Górami Sowimi. Podczas letniego spaceru, niestety mokro zakrapianego deszczem, w oczy rzuciły się trzy rzeczy. Przepiękny Kościół pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, cmentarz znajdujący się w jego okolicy i malutki ryneczek z sowa usadzoną na kolumnie w jego centralnej części.

O kościele słów kilka byś musi. Mamy bowiem do czynienia z przepiękną, masywną, neogotycką budowlą. Elewacje wykonane z czerwonej cegły i strzelista wieża nad wejściem głównym sięgająca 101 metrów, która jest jednocześnie wieżą widokową. Na jej szczycie znajduje się dzwon i zegar, których nie ruszyliśmy podziwiać, bo mgliście i widok pewnie podziwianie krajobrazy skończyłoby się na kilkunastu najbliższych metrach. Wnętrze kościoła aż kipi bogactwem. Ołtarz główny z obrazem Matki Boskiej, ambona i organy zrobiły na mnie największe wrażenie. Przy okazji wizyty w Sanktuarium Piekarskim powiedziałam, że nie jestem za wystawianiem kościół, które ociekają bogactwem, ale z drugiej strony widok tak pięknego wnętrza zapiera dech w piersiach i sprawia, że człowiek czuje się naprawdę mały. O Kościele pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny mogę powiedzieć to samo, tym bardziej, że słyszałam w tych murach Hymn o miłości. I to dopiero chwyta za serce i wzrusza.


Kościół


Kościół 2 - Ambona


Ołtarz

Na tyłach kościoła, po drugiej stronie ulicy, znaleźliśmy cmentarz. O tyle ciekawy, że pamiętający czasy, kiedy to ziemie te leżały w obrębie państwa niemieckiego. Niestety widać, że Polacy po objęciu ich w swoje władanie pozbyli się wszystkiego, co można by określić obcym. Grobowce, płyty nagrobne, wszystko zniszczone, stanowiące obecnie podwaliny pod polskie nagrobki. Ostały się tylko nieliczne elementy wskazujące na obecność Niemców. Tu i ówdzie pozostał napis, tu i ówdzie na okalającym cmentarz murze ostała się tablica nagrobna informująca do czyjej rodziny należy grobowiec. Widać zawieruchę czasów powojennych, widać brutalne i nieodwracalne skutki osiedlania się ludzi na obcych dla siebie terenach, które dla innych przez lata były domem.


Miasto jakie jest, każdy widzi


Miasto


Sowa

Reszta miasta jest raczej zwyczajna. Niska zabudowa, centrum z placem Wolności i wspomnianym wcześniej pomnikiem Sowy. Piękny widok górujących nad miastem Gór Sowich jednak robi swoje i sprawia, że otoczenie nabiera piękna.

wtorek, 7 września 2010

GOT - Karkonosze (S03)



Dla wszystkich zdobywców szczytów górskich, którzy przy okazji chcą udokumentować swoje łazikostwo, postanowiłam wrzucić punktację GOT wszystkich opisanych wcześniej tras. A co! Dla tych, którzy regulaminu nie mają, rzecz niezwykle przydatna, tak w planowaniu wyprawy, jak i w rozpisce tego, co już zdobyte. 


Droga na Szrenicę, ogólna liczba punktów GOT - 20
Szklarska Poręba Górna - Wysoki Most (4 pkt)
Wysoki Most - Wodospad Kamieńczyk (2 pkt)
Wodospad Kamieńczyk - Wysoki Most (1 pkt)
Wysoki Most - Hala pod Łabskim Szczytem (8 pkt)
Hala pod Łabskim Szczytem - Mokra Przełęcz (3 pkt)
Mokra Przełęcz - Szrenica (2 pkt)


Szrenica - Mohyla Hance a Vrbaty - Szrenica, ogólna liczba punktów GOT - 23
Szrenica - Mokra Przełęcz (1 pkt)
Mokra Przełęcz - Twarożnik (1 pkt)
Twarożnik - Czarcia Ambona (5 pkt)
Czarcia Ambona - Hala pod Łabskim Szczytem (2 pkt)
Hala pod Łabskim Szczytem - Mokra Przełęcz (3 pkt)
Mokra Przełęcz - Szrenica (2 pkt)
Plus oczywiście wycieczka czeską stroną liczona w kilometrach: Żródła Łaby - Łabska Buda - Mohyla Hance a Vrbety - U ctyry panu - Żródła Łaby, co daje 8 kilometrów plus 100 metrów podejść, w sumie 9 pkt) 


Rezerwat Śnieżnych Kotłów, ogólna liczba punktów - 21
Szrenica - Mokra Przełęcz (1 pkt)
Mokra Przełęcz - Hala pod Łabskim Szczytem (2 pkt)
Hala pod Łabskim Szczytem - Rozdroże pod Wielkim Szyszakiem (4 pkt)
Rozdroże pod Wielkim Szyszakiem - Rozdroże pod Śmielcem (2 pkt)
Rozdroże pod Śmielcem - Czarna Przełęcz (3 pkt)
Czarna Przełęcz - Przełęcz pod Śmielcem (1 pkt)
Przełęcz pod Śmielcem - Czarcia Ambona (2 pkt)
Czarcia Ambona - Twarożnik (3 pkt)
Twarożnik - Mokra Przełęcz (1 pkt)
Mokra Przełęcz - Szrenica (2 pkt)

Szrenica - Szklarska Poręba Górna, ogólna liczba punktów - 6
Szrenica - Hala Szrenicka (1 pkt)
Hala Szrenicka - Wodospad Kamieńczyk (2 pkt)
Wodospad Kamieńczyk - Wysoki Most (1 pkt)
Wysoki Most - Szklarska Poręba Górna (2 pkt)

I to by było na tyle. Gwoli przypomnienia: punkty uzyskane na wycieczce odbytej tą samą trasą w tym samym kierunku w ramach zdobywania danego jednego stopnia odznaki nie są zaliczane. Z tego powodu zasób naszych punktów jest nieznacznie szczuplejszy od  tego co zostało wyżej zapisane. 

poniedziałek, 6 września 2010

Prosta droga w dół

I nastał ostatni karkonoski poranek. Znak zapytania znad Jagniątkowa minął wraz ze sprawdzeniem butów, które nadal były mokre. Pomocna w podjęciu decyzji była tez pogoda. Za oknem było widać niewiele, było mgliście i zapowiadała się rychła mżawka. Trudno, prędzej czy później nasze ścieżki znowu prowadzić będą przez Karkonosze. Wtedy na pewno odwiedzimy i Jagniątków i pożądany przez Camilosa Zamek Chojnik.

Decyzja zapadła. Po zdaniu kluczy i pysznej jajecznicy na śniadanie, zaczęliśmy schodzić prostą drogą do Szklarskiej Poręby. Czerwony szlak prowadził przez Schronisko na Hali Szrenickiej wprost do Wodospadu Kamieńczyka. Droga była w gruncie rzeczy pusta, za nami schodziła para podstarzałych Niemców, która skręciła na Hali w stronę Jakuszyc i Izerów. My zaś ruszyliśmy przed siebie, ciut na dziko, ale bezpośrednio pod samo schronisko. Schronisko na Hali pod Szrenicą jest całkiem stare, jego historia sięga XVIII wieku. Wtedy powstała szopa pasterska nazwana Nową Budą Śląską, z czasem szopę przekształcono w schronisko i tak zaczęła się jego turystyczna kariera. Przed II wojną światową Schronisko na Hali Szrenickiej osiągnęło standard hotelu górskiego i to całkiem luksusowego. Tuż po wojnie, już będące na terenach należących do Polski stała się strażnicą graniczną, by później przejść w ręce PTTK. W latach 70. cała górna część schroniska spłonęła. Przebudowano je trochę (tempo było ekspresowe, bo odbudowa trwała około 4 miesięcy) i tak powstało schronisko w takim kształcie, w jakim oglądamy je dziś. Schronisko na Hali Szrenickiej jest największym w całych Karkonoszach, niestety kiedy dotarliśmy do niego świeciło pustkami, nawet w bufecie żywego ducha nie zastaliśmy. Wbiliśmy więc pieczątki i ruszyliśmy dalej czerwonym szlakiem, który prowadził stromo w dół do Wodospadu Kamieńczyka.


Pożywne śniadanie mistrzów


Schronisko Na Hali Szrenickiej

Przy Kamieńczyku zrobiło się już tłoczny i im niżej i bliżej Szklarskiej Poręby, tym tłumek się zagęszczał. W Centrum miasta byliśmy koło 12, co znaczyło, że mamy jakieś 2 godziny z okładem do pociągu do domu. Czas postanowiliśmy spędzić na uzupełnianiu kalorii (pochłoniecie gigantycznego kebaba) i płynów (dwa dobre, czeskie browary o uroczej nazwie Skalak).


Dowód na Naszą obecność przy Wodospadzie

O tam hen, hen nocowaliśmy


Skalak - mniam, mniam, mniam - obiad miszczóf.

Później stacja Szklarska Poręba Górna, opuszczona, choć nie pusta, zwana przeze mną stacją widmo. Piękny budynek stojący powyżej centrum miasta, będący świadectwem dawnej świetności kolei. Niestety przykro patrzeć, jak piękne miejsce, kiedyś pełne życia, teraz stoi zupełnie puste. Kasy pozamykane, poczekalnia praktycznie żadna, bo pozostała jedynie sporych rozmiarów pusta sala z filarami i piękną posadzką. Cieszy, że przynajmniej szynobusy do Jakuszyc wróciły na trasę.

Ostatni rzut obiektywu na Szklarski akcent.

Trzy godziny jazdy ze sporym okładem i wreszcie mogliśmy oficjalnie zakończyć nasz krótki urlop w górach. Podsumowaniem trzech dni górskich wędrówek jest dobicie przez Clopsa do wymaganej ilości punktów na brązową odznakę GOT, moje obolałe ramiona i kilka setek zdjęć. :)